Superhydrofobowa farba może chronić przed korozją albo lodem, ale mieszkańcy Hamburga wpadli na jeszcze inny pomysł. Posłużyła ona im jako broń w walce z pewnym uciążliwym nawykiem wielbicieli nocnych eskapad...
Mieszkańcy St. Pauli, jednej z dzielnic Hamburga, stracili cierpliwość. Oburzeni niecnymi praktykami pijanych amatorów nocnego życia, którzy wracając ze swych eskapad ochoczo opróżniają pęcherze na ulicach, postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Pomogła im w tym… superhydrofobowa farba. Pomalowana taką farbą ściana nie pozwala się obsikać – mówiąc wprost, oddaje. A niesforny delikwent kończy w mokrych butach. Proste, a jakże skuteczne!
Jak mówią członkowie grupy IG St. Pauli, zakazy i kary pieniężne nie dają absolutnie nic – problem jak był, tak jest, a cała dzielnica śmierdzi. Tymczasem, zdaniem działaczki Julii Staron, pomalowane superhydrofobową ścianą mury to jasny i zdecydowanie bardziej wymowny sposób zakomunikowania „sikaczom”, że ich praktyki nie są tu mile widziane.
Grupa wykorzystała superhydrofobową i oleofobową farbę Ultra-Ever Dry, która jakiś czas temu zrobiła furorę w internecie. Było to dość drogie przedsięwzięcie – pomalowanie muru o powierzchni sześciu metrów kwadratowych kosztuje ok. 500 € – grupa uważa je jednak za dobrą inwestycję, biorąc pod uwagę wysiłek włożony w regularne czyszczenie ścian oraz późniejszą ich renowację.
Zresztą pierwsze efekty już są. Działacze z lekką nutą złośliwości opatrzyli tabliczkami ostrzegawczymi tylko niektóre z pomalowanych ścian, reszta pozostaje nieoznaczona. Nocni wędrowcy sikają więc na własne ryzyko.
Źródło: paintsquare.com


