a
kontakt z nami: 785 366 475 redakcja: redakcja@rynekfarb.pl reklama: ad@rynekfarb.pl
Profesjonalnefarby.net
Rynek FarbFarby dekoracyjnePędzlem po sierści – farby i zwierzęta

Pędzlem po sierści – farby i zwierzęta

Są różne rodzaje farb i różne sposoby ich wykorzystania. Malowanie zwierząt z pewnością jednak nie jest pierwszym, który przychodzi nam do głowy... Są mimo to tacy, którzy wpadają na tego typu pomysły. I mają na to nawet racjonalne wytłumaczenie.

zwierzęta farby

Fot. T-Town Photo Booth / Foter.com / CC BY-NC-ND

Czasem to logicznie uzasadniona propozycja lokalnych władz, kiedy indziej – pomysł ekscentrycznej celebrytki, zdaniem niektórych balansujący na granicy dręczenia zwierząt. Oto trzy historie będące dowodem na to, że farba + zwierzęta to ostatnio modne, choć kontrowersyjne, połączenie.

Niebieski pies

Na indyjskie Bareli padł strach. Grasują tam watahy morderczych kundli, które zagrażają bezpieczeństwu mieszkańców – w ostatnim czasie zagryzły piątkę dzieci. Lokalne władze wpadły na pomysł, aby przyjazne miejscowe psy oznaczyć niebieską farbą dla odróżnienia od krążących w okolicy bestii. W ten sposób już z daleka byłoby widać, czy zwierzę stwarza niebezpieczeństwo czy nie.

Ofiarą groźnych bezpańskich kundli padło ostatnio w Indiach pięcioro dzieci. Fot. Gates Foundation / Foter.com / CC BY-NC-ND

Wielkie polewanie farbą miało się zacząć 1 marca, ale akcja nie doszła do skutku. Zaprotestowali bowiem obrońcy praw zwierząt, a także specjaliści z Indian Veterinary Research Institute. Orzekli oni, że gęsta farba wylana na zwierzęta może podrażnić ich oczy i pyski, a nawet zagrozić ich życiu. Farbę zastąpią charakterystyczne obroże, a dzikie psy mają zostać w najbliższym czasie wyłapane.

Czarna owca

Zwierzęta, które są bohaterami drugiej historii, nie są już tak krwiożercze i nie zagrażają niczyjemu życiu. Bywają jednak uciążliwe – zwłaszcza gdy wchodzą do naszego ogrodu, wyjadają nasze owoce i zostawiają po sobie nieprzyjemnie pachnące niespodzianki.

Chodzi o owce z Helmshore w hrabstwie Lancashire w Wielkiej Brytanii. W ostatnim czasie mocno panoszą się w okolicy – jeden z mieszkańców miasteczka, Steve Molineux, twierdzi, że widział jak snują się po mieście nawet w środku nocy, o trzeciej nad ranem. „Wyglądały jak grupka kumpli wracająca do domu po zabawie na mieście w piątkową noc” – komentuje.

Niestety trudno ustalić, do kogo należą błąkające się zwierzęta. Dlatego miejscowa policja zaproponowała, żeby oznaczać je farbą, tak aby można było łatwo znaleźć właściciela i zwrócić mu niesfornych podopiecznych. Czy pomysł wejdzie w życie – jeszcze nie wiadomo. Ale sądząc po finale poprzedniej historii, na pewno nie obędzie się bez problemów.

Różowa pantera?

Jelena Lenina. Fot. Bezik / Wikimedia Commons

Nie zawsze jednak malowanie zwierząt służy praktycznym celom. Czasem jest to po prostu czyjś szokujący wymysł, jak w przypadku Jeleny Leniny – rosyjskiej aktorki i pisarki. Jako wielka entuzjastka koloru różowego postanowiła ona zafundować taki odcień… swojemu kociakowi. Nie omieszkała oczywiście pochwalić się w internecie swoim cukierkowym pupilem.

Wkrótce potem świat obiegła informacja, że z powodu toksycznego działania farby kot zdechł. Aktywiści wystosowali petycję w sprawie oskarżenia Leniny o znęcanie się nad zwierzętami. W odpowiedzi aktorka opublikowała zdjęcie mocno już wyblakłego, ale wciąż żyjącego kota i zapewniała, że konsultowała sprawę z weterynarzem. Orzekł on ponoć, że farbowanie nie tylko nie zaszkodzi zwierzęciu, ale i może mieć pozytywny wpływ na jego sierść.

Teraz aktorka grozi sprawą o zniesławienie, co jednak naprawdę stało się z kotem i czy jego różowa metamorfoza nie zaszkodziła mu – nie wiadomo. Na wszelki wypadek radzimy jednak nie bawić się w tego typu eksperymenty. Jak farba, to do ścian. Ewentualnie do włosów.

Źródło: paintsquare.com