REKLAMA

Newsletter

Dołącz do newslettera:
Zaznacz, jakie informacje Cię interesują:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez wydawcę serwisu rynekfarb.pl w celu realizacji usługi „Newsletter rynekfarb.pl". Zapoznałem/zapoznałam się z pouczeniem dotyczącym prawa dostępu do treści moich danych i możliwości ich poprawiania. Jestem świadom/świadoma, iż moja zgoda może być odwołana w każdym czasie, co skutkować będzie usunięciem mojego adresu e-mail z listy dystrybucyjnej usługi.

Potwierdzam zaznajomienie się z Instrukcją dla subskrybentów oraz z Polityką prywatności.

Kliknij i zapisz się bezpłatnie do naszego newslettera ›

GAELP – farby przyszłości bez ołowiu

Szkodliwy ołów został już wycofany ze składu farb w krajach uprzemysłowionych, jednak jest jeszcze wiele miejsc na świecie, gdzie stosuje się go powszechnie jako pigment i dodatek. Zawierającymi go farbami maluje się ściany w szpitalach, szkołach i przedszkolach a także zabawki, meble i elementy placów zabaw. Aby uświadomić ludziom, jak wielkie jest to zagrożenie, powstała organizacja GAELP (Global Alliance to Eliminate Lead Paint).

GAELP bez ołowiu

Fot. Ben+Sam / Foter.com / CC BY-SA 2.0

Zagrożone dzieci…

Doniesienia o szkodliwości ołowiu to nie bajki, którymi straszy się grzeczne dzieci. A to właśnie najmłodsi są najbardziej podatni na jego wpływ. Szczególnie groźny jest ten pierwiastek dla ludzkich płodów, które chłoną go z krwi matki. Jak wykazały badania, każdego roku pojawia się 600 tysięcy nowych przypadków upośledzenia umysłowego u dzieci spowodowanego działaniem ołowiu. Nawet niewielkie jego ilości mogą później negatywnie wpłynąć na zachowanie dziecka, jego wyniki w szkole i IQ, tymczasem mało kto wiąże takie objawy ze szkodliwym oddziaływaniem jakiegoś pierwiastka.

W wielu krajach farbami z ołowiem wciąż jeszcze
maluje się np. elementy placów zabaw.
Fot. Vyolett (sxc.hu)

Zabawki, meble czy drabinki na placu zabaw pomalowane farbą z ołowiem to totalna katastrofa. Wiadomo bowiem, że mały człowiek najchętniej poznaje świat, gryząc go i liżąc, a w ten sposób ołów w dużych ilościach przedostaje się do organizmu.

…i robotnicy

Ołów to też realne zagrożenie w przypadku robotników pracujących z farbami. Dorosły człowiek narażony na długotrwały wpływ tego pierwiastka może zacząć odczuwać dolegliwości związane z praktycznie każdym układem naszego ciała. Ołów zaburza funkcjonowanie układu rozrodczego i produkcję spermy, powoduje schorzenia hematologiczne takie jak anemia, wywołuje problemy neurologiczne (ból głowy, letarg, konwulsje, dreszcze, słabość mięśni, paraliż), jest również jedną z przyczyn rozwoju nowotworu. Naukowcy oszacowali, że ok. 0,6% wszystkich zachorowań notowanych obecnie na świecie związanych jest z ekspozycją na ołów.

Uświadomić problem

Tymczasem ten groźny pierwiastek wcale nie jest niezastąpiony. Jego funkcje, takie jak nadawanie farbie odpowiedniego koloru, właściwości antykorozyjne czy przyspieszanie schnięcia, mogą z powodzeniem przejąć alternatywne, nieszkodliwe dodatki. Sęk w tym, by uświadomić to wytwórcom, zaś narażonych ludzi przekonać, że problem istnieje i jest poważny.

Reklama farb z ołowiem Dutch Boy z roku 1912. Fot. Dutch Boy paints (Wikimedia Commons)

Tego zadania podjęła się organizacja GAELP (Global Alliance to Eliminate Lead Paint), powołana do życia przez WHO oraz United Nations Environment Programme (UNEP). Na pierwszym miejscu stawia ona ludzi, starając się uchronić ich przed szkodliwym wpływem ołowiu. Małymi kroczkami ma nadzieję dojść do ostatecznego celu – zakazu sprzedaży farb zawierających ołów na całym świecie.

Badania w krajach rozwijających się

Aby zbadać skalę problemu, GAELP przeprowadziło specjalne badanie farb dekoracyjnych i antykorozyjnych dostępnych na rynkach w Argentynie, Azerbejdżanie, Chile, Wybrzeżu Kości Słoniowej, Etiopii, Ghanie, Kirgistanie, Tunezji i Urugwaju. W przypadku Chile i Urugwaju nie zaobserwowano poważnych problemów, ale w innych krajach wyniki były szokujące – zawartość ołowiu w niektórych spośród badanych farb przekraczała 10 000 ppm (podczas gdy w Stanach Zjednoczonych dopuszczalna zawartość to zaledwie 90 ppm, a w większości zindustrializowanych państw – między 90 a 600 ppm). Tylko 20 z 234 przebadanych farb posiadało oznaczenia informujące o zawartości ołowiu. Tymczasem w większości tych krajów równocześnie na rynku są dostępne farby o bardzo niskiej zawartości tego pierwiastka. Jak jednak zwykły klient, człowiek nie zdający sobie sprawy z zagrożenia, ma je odróżnić i dokonać właściwego wyboru?

W obliczu tych badań to oczywiste, że działania GAELP są słuszne i bardzo potrzebne. Trzymajmy więc kciuki, by odniosły pożądany skutek i by ostateczny cel organizacji został w końcu zrealizowany.

Więcej informacji o GAELP na stronach UNEP.

Źródło: UNEP

Czytaj również

Oceń artykuł:
Oceń pozytywnieOceń negatywnie
50%
50%
Ocen: 0
Loading...Loading...
Napisz do redakcji
Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

 REKLAMA