O tym, że nawet wysokiej jakości farba nie zawsze dobrze kryje, przekonał się pewien złodziej samochodów z Kalifornii.
Mowa o panu nazwiskiem Jose Espinoza, który w sobotę 14 marca ukradł auto. Policjantom nie udało się ująć złodzieja na miejscu, ale ustalili jego miejsce zamieszkania i jeszcze tego samego wieczoru zapukali do jego drzwi.
Espinoza nie próbował uciekać. Zanim jednak policjanci wtargnęli do jego mieszkania, zaszył się w jakimś kącie i… rozpylił na swojej twarzy czarną farbę w sprayu. Najwyraźniej w nadziei, że wtopi się w tło. Tyle tylko, że ściana, przy której się ukrył, była biała…
Czy naprawdę musimy dodawać, że akcja się nie udała? Policjanci ze śmiechem skwitowali, że „farba ochronna” pomysłowego złodzieja okazała się nieefektywna. W dodatku mistrz kamuflażu miał klucze do skradzionego samochodu wciąż w swojej kieszeni.
No cóż, może gdyby wybrał formułę z wysokim kryciem…
Źródło: paintsquare.com



