Słynny Sydney Harbour Bridge to najwyższy stalowy most łukowy na świecie – mierzy sobie 134 metry. Od jego powstania minęło już ponad 70 lat i choć wydaje się być w świetnej kondycji, eksperci ocenili, że przydałoby mu się odmalowanie. Rozpoczęto więc żmudny proces usuwania z jego powierzchni starej farby, rdzy i zanieczyszczeń. I nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie robiły tego... roboty.
Renowacja mostu Harbour Bridge to gigantyczne przedsięwzięcie – szacuje się, że pochłonie 30 tysięcy litrów farby. Powierzchnia, która musi zostać oczyszczona do gołego metalu, a następnie pomalowana wynosi aż 485 tysięcy m². Jest to obszar, jaki zajmuje prawie siedemdziesiąt boisk do piłki nożnej!
Aby zapewnić gruntowne oczyszczenie i przygotowanie stalowego podłoża, konieczna jest obróbka strumieniowo-ścierna (piaskowanie), czyli omiatanie powierzchni strumieniem drobnego ścierniwa (np. piasku) pod ciśnieniem. Zaangażowani do tej pracy robotnicy byliby narażeni na wiele niebezpieczeństw. Jest to oczywiście zajęcie grożące upadkiem z wysoka. Dodatkowo utrudniają je wibracje spowodowane ruchem drogowym oraz skomplikowana nieraz geometria mostu, wymagająca od robotnika sporych wyczynów gimnastycznych. Do tego dochodzą zagrożenia związane z samym procesem piaskowania – wszechobecny pył i możliwość zatrucia azbestem albo stosowanym dawniej jako składnik farb ołowiem.
Most pochłonął już do tej pory 16 ofiar – budowniczych, którzy zginęli w trakcie trwającej 8 lat budowy konstrukcji. Nie chcąc, by liczba zabitych w związku z mostem się powiększyła, postanowiono wykorzystać dobrodziejstwa technologii i zadecydowano, że trudne zadanie wykonają Sandy i Rosey – dwa profesjonalne roboty.
Urządzenia należące do firmy Sabre zostały skonstruowane na Uniwersytecie Technologicznym w Sydney (UTS). Działają w ten sposób, że po nakierowaniu na odpowiednie miejsce skanują podłoże i wykonują jego mapę 3D. Mając ją do dyspozycji dostosowują wartość ciśnienia strumienia ścierniwa i… biorą się do pracy!
O ich zaletach można by pisać długo. Oczywiście najważniejsza z nich to możliwość uniknięcia narażenia ludzi na niebezpieczeństwa. Prócz tego jednak roboty wyróżnia też niezwykła precyzja. Ponieważ mają zdolność wykonywania ruchów niemożliwych dla człowieka, mogą dosięgnąć miejsc, w które nie dotrze nawet najbardziej doświadczony robotnik. A ponieważ wyposażone są przy tym w sprzęt do piaskowania najwyższej klasy (zdaniem specjalistów strumień bez problemu przeciąłby np. ludzką skórę), można być pewnym, że powierzchnia będzie oczyszczona tak dokładnie, jak to tylko możliwe. Na swojej stronie Sabre prezentuje próbki potraktowanej w ten sposób stali:
To nie koniec niespodzianek! Mimo że wykorzystanie robotów wydaje się kosztowne, zdaniem ekspertów jest też bardziej efektywne. W samej Australii na utrzymanie mostów wydaje się corocznie 200 mln dolarów. Liczba natomiast stalowych mostów tylko w USA i Europie to około 400 tysięcy. Gdyby więc udało się obniżyć ten koszt dzięki automatyzacji, byłby to prawdziwy sukces.
Innowacyjność tego projektu, w którym bierze udział również australijska rządowa agencja Roads and Maritime Service, doceniło jury konkursu Eureka Prize, przyznając mu jedną z nagród.
Źródło: BBC, Sabre, World News Australia




