REKLAMA

Newsletter

Dołącz do newslettera:
Zaznacz, jakie informacje Cię interesują:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez wydawcę serwisu rynekfarb.pl w celu realizacji usługi „Newsletter rynekfarb.pl". Zapoznałem/zapoznałam się z pouczeniem dotyczącym prawa dostępu do treści moich danych i możliwości ich poprawiania. Jestem świadom/świadoma, iż moja zgoda może być odwołana w każdym czasie, co skutkować będzie usunięciem mojego adresu e-mail z listy dystrybucyjnej usługi.

Potwierdzam zaznajomienie się z Instrukcją dla subskrybentów oraz z Polityką prywatności.

Kliknij i zapisz się bezpłatnie do naszego newslettera ›

Muzeum pigmentów – Forbes Pigment Collection

Brązowa żywica wyekstrahowana z egipskich mumii, barwne trujące substancje, pomarańczowy odcień z drzewka orleańskiego czy jaskrawa czerwień z rozgniecionego żuka… To tylko kilka spośród ponad 2500 najrzadszych pigmentów świata, które tworzą kolekcję Forbes Pigment Collection, przechowywaną w Harvard Art Museum.

Forbes Pigment Collection

Fot. Stephanie Mitchell / Harvard Staff Photographer

Kolekcja nazwana została na cześć historyka Edwarda Forbesa, który był dyrektorem Fogg Art Museum na Harvardzie w latach 1909-1944 oraz jednym z najważniejszych znawców sztuki w Stanach Zjednoczonych. To on dał podwaliny kolekcji – część pigmentów zebrał w trakcie swoich podróży, m.in. po Europie i Bliskim Wschodzie, część zaś podarowali mu inni miłośnicy koloru.

Okno na przeszłość

Licząca dziś 2,5 tysiąca pigmentów kolekcja wielokrotnie już posłużyła do celów badawczych oraz potwierdzania autentyczności dzieł, jest bowiem czymś w rodzaju okna na przeszłość, dostarczającym nam informacji o materiałach i metodach stosowanych przez dawnych mistrzów. W 2007 na przykład dzięki niej stwierdzono, że odkryte malowidło, którego autorstwo przypisowano Jacksonowi Pollockowi, jest jednak falsyfikatem – czerwony pigment, którego użyto do jego wykonania, zaczął być produkowany dopiero 20 lat po śmierci Pollocka.

Obecnie zbiorami opiekuje się Narayan Khandekar, dyrektor Straus Centre for Conservation and Technical Studies na Uniwersytecie Harvarda. Rozbudowuje on kolekcję, aby mogła również posłużyć do badań dzieł XX-wiecznych i współczesnych.

Narayan Khandekar

Narayan Khandekar

Piękne i niebezpieczne

Każdy eksponat znajduje się w osobnym słoiczku z etykietą, na której znaleźć można informacje o jego pochodzeniu, otrzymywaniu oraz zawartych pigmentach. Każdy, jak mówi Khandekar, ma też swoją historię. Oto kilka z nich.

Lapis lazuli – skała o pięknym niebieskim odcieniu, wydobywana w odległych rejonach Afganistanu. Jej wydobycie jest trudne, ponieważ fragmenty skał muszą być wystarczająco małe, by można było z nimi wygodnie pracować, ale i wystarczająco duże, by posiadały swój unikatowy, błękitny kolor. Pigment używany przez średniowiecznych malarzy, kosztował więcej niż złoto.

Tyrian Purple (purpura tyryjska, dibromoindygo) – którego źródłem jest drapieżny ślimak Bolinus brandaris (w języku polskim znany jako rozkolec farbiarski). Głęboki, niebiesko-czerwony odcień, rozpoznawany jako oznaka wysokiego statusu – bizantyjscy władcy nie pozwalali go używać nikomu spoza dworu, stąd określenie „królewska purpura”.

Forbes Pigment Collection

Ultramaryna

Lśniące pigmenty metaliczne – dziś znane jako składnik lakierów samochodowych, ale swoją karierę zaczynały w sztuce. Angielski malarz Richard Hamilton często wykorzystywał spray z metalicznymi płatkami zawieszonymi w roztworze, dzięki czemu jego obrazy uzyskiwały piękny, metaliczny połysk.

Kermes – czerwony pigment powstały ze zmielonych pancerzyków owadów Coccus ilicis. Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda darzą go szczególną sympatią, ponieważ od słowa „kermes” pochodzi również „karmazynowy” (angielskie „crimson”), który jest kolorem uczelni.

Trujące pigmenty – niektóre z eksponatów muszą być traktowane z wyjątkową ostrożnością. Jak na przykład żółty aurypigment czy pomarańczowo-czerwony realgar – obydwa otrzymywane z trującego minerału, siarczku arsenu.

Drugi przykład toksycznego kolorantu to acetoarsenian miedzi, czyli tzw. zieleń paryska. Kolor wykorzystany przez van Gogha przy malowaniu Autoportretu dedykowanego Paulowi Gaugainowi, równie piękny, co niebezpieczny. Niedrogi w produkcji, stał się powszechnym pigmentem do farb użytku domowego na przełomie XIX i XX wieku. Jego kariera zakończyła się, gdy odkryto, że jego opary są trujące i mogą nawet zabić. Od tamtej pory był już stosowany tylko jako środek owadobójczy.

Forbes Pigment Collection

Zieleń paryska

Wreszcie – uwielbiany przez impresjonistów Cadmium Yellow. Jego źródłem jest kadm – toksyczny metal, który mimo swej szkodliwości wykorzystywany był do barwienia klocków Lego w latach 70.

Jak widać więc – pigmenty to nie tylko piękny kolor, ale i fascynujące historie. 2,5 tysiąca historii za szybką w Harvard Art Museum…

Źródło: The Chromologist, fotografie: Stephanie Mitchell / Harvard Staff Photographer

Czytaj również

Oceń artykuł:
Oceń pozytywnieOceń negatywnie
100%
0%
Ocen: 1
Loading...Loading...
Napisz do redakcji
Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

 REKLAMA