REKLAMA

Newsletter

Dołącz do newslettera:
Zaznacz, jakie informacje Cię interesują:

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez wydawcę serwisu rynekfarb.pl w celu realizacji usługi „Newsletter rynekfarb.pl". Zapoznałem/zapoznałam się z pouczeniem dotyczącym prawa dostępu do treści moich danych i możliwości ich poprawiania. Jestem świadom/świadoma, iż moja zgoda może być odwołana w każdym czasie, co skutkować będzie usunięciem mojego adresu e-mail z listy dystrybucyjnej usługi.

Potwierdzam zaznajomienie się z Instrukcją dla subskrybentów oraz z Polityką prywatności.

Kliknij i zapisz się bezpłatnie do naszego newslettera ›

LZO – czym są i czy musimy się ich bać?


Lotne Związki Organiczne, czyli LZO lub z angielskiego VOC, to hasło, które pojawia się dziś w kontekście farb bardzo często. Władze ograniczają ich emisję, producenci robią co mogą, by zmniejszyć ich zawartość w swoich produktach, ale czym właściwie są LZO i dlaczego tak się ich boimy?

LZO

Fot. Jean Scheijen / freeimages.com

Farby możemy najogólniej podzielić na dwa rodzaje: wodorozcieńczalne i rozpuszczalnikowe. Te pierwsze, w których rolę rozpuszczalnika pełni woda, są bezpieczne dla środowiska. Drugie natomiast oparte są na rozpuszczalnikach organicznych, takich jak benzyna lakowa, ksylen, estry czy ketony, te zaś są źródłem LZO, łatwo parujących i przedostających się do atmosfery. Należą do nich m.in. aceton, węglowodory alifatyczne i aromatyczne lub związki chloru.

Kiedy LZO przenikną do atmosfery, przy udziale światła słonecznego wchodzą w reakcję z tlenem, tworząc tzw. „zły” ozon. W przeciwieństwie do „dobrego” ozonu, który występuje naturalnie w stratosferze i chroni rośliny, zwierzęta i ludzi przed szkodliwym działaniem promieniowania UV, „zły” ozon powstaje sztucznie i szkodzi nam. Działa drażniąco na błony śluzowe, może powodować podrażnienia nosa, oczu i gardła, a także prowadzić do zaburzeń oddechu, przewlekłego kaszlu oraz objawów astmy.

To jednak nie wszystko. „Zły” ozon uszkadza rośliny, w ten sposób również pośrednio oddziałując na stworzenia, których istnienie jest od nich uzależnione. Powoduje także korozję i degradację materiałów wytwarzanych przez człowieka – na przykład sprzyja rozkładowi i blednięciu farb. Paradoksalnie więc związki zawarte w farbach w dłuższej perspektywie pogarszają stan powłok malarskich.

Także w perspektywie globalnej emisja LZO oznacza poważne problemy. Związki te przyczyniają się do efektu cieplarnianego, a stabilne chemicznie LZO biorą udział w niszczeniu stratosferycznej warstwy „dobrego” ozonu – to tzw. dziura ozonowa. I choć wydaje się, że jedna puszka farby niewiele zmienia, tysiące i miliony puszek sprawiają już, że zarówno my, jak i nasza planeta, znajdujemy się w poważnych opałach. Nie bez przyczyny więc o demonicznych LZO tak wiele się dziś mówi.

Fot. PQI

Według najnowszych oszacowań nawet 10% LZO obecnych w atmosferze
może pochodzić z farb i lakierów. Fot. PQI

Źródło: Paint Quality Institute

Czytaj również

Oceń artykuł:
Oceń pozytywnieOceń negatywnie
50%
50%
Ocen: 0
Loading...Loading...
Napisz do redakcji
Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

 REKLAMA